Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8

Publikacje Narkomania

2009-10-05

NARKOTYKI

dr med. Karina Steinbarth-Chmielewska
Zespół Profilaktyki i Leczenia Uzależnień
Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie

1. Jakie są objawy przyjmowania "dopalaczy". Czy mogą one być niebezpieczne dla zdrowia i życia dziecka?

    "Dopalacze" to popularna nazwa grupy substancji pochodzenia syntetycznego lub roślinnego, które mają właściwości stymulujące lub halucynogenne albo którym się te właściwości przypisuje. Właściwości halucynogenne ujawniają się szczególnie po połączeniu z alkoholem lub innymi substancjami. Kilka lat temu mianem dopalaczy określano głównie napoje energetyzujące typu "Red Bull", "Tiger", "Speed 8" itp. Zawierają one takie substancje chemiczne, jak: kofeina, tauryna, karnityna, witaminy z grupy B, węglowodany, substancje z miłorzębu japońskiego, L-alanina, kwas γ-aminomasłowy lub żeń-szeń. Obecnie katalog dopalaczy jest znacznie obszerniejszy. Proces delegalizacji obrotu substancjami niemedycznymi, które mają działanie psychoaktywne, wpływa na zapotrzebowanie ich użytkowników na substancje stymulujące i/lub halucynogenne, których posiadanie i używanie nie jest karane, i które mają przy tym mniejsze właściwości uzależniające lub mniej szkodliwy wpływ na zdrowie.
Jednak badania nad ewentualną szkodliwością "dopalaczy" są trudne i nie nadążają za rozwijającym się rynkiem. Obecnie do najpopularniejszych dopalaczy należy N-benzylopiperazyna (NBP) oraz szałwia wieszcza. Najczęściej ich użytkownikom towarzyszy przypływ energii, podwyższony nastrój, euforię, uczucie szczęścia. Substancje te mogą jednak powodować zaburzenia świadomości, stany lękowe, omamy i zmiany zachowania, a w połączeniu z alkoholem mogą powodować zatrucia. Stosunkowo największa liczba zgromadzonych danych dotyczy potencjału uzależniającego NBP. Obecnie trwa proces delegalizacji tej substancji w większości krajów UE (również w Polsce - przyp. red.).
Oprócz ryzyka zatrucia, stosowanie substancji psychoaktywnych jest niekorzystne także dlatego, że stanowi łatwy i szybki sposób na zaspokojenie potrzeby zmiany świadomości w celu przeżycia czegoś "innego", często "lepszego". W ten sposób utrwalają się nieprawidłowe wzorce przeżyć, zachowań, dochodzi do zaniedbań w nauce, relacjach społecznych, zniekształceniu ulega rozwój osobniczy. W przyszłości mogą (nie muszą) rozwinąć się takie choroby, jak: uzależnienie, zaburzenia osobowości, emocjonalne lub przewlekłe stany psychotyczne. (KS-Ch)
Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii. Sprawozdanie roczne 2008. Rua da Cruz de Santa Apolonia, 23-25, 1149-045 Lizbona, Portugalia

2. Jak długo po spożyciu najczęściej stosowanych narkotyków można je wykryć w moczu?

    Metody wykrywania narkotyków i ich metabolitów w moczu są bardzo zróżnicowane. Metody o bardzo dużej czułości i swoistości są zazwyczaj drogie i z tego powodu mają nikłe zastosowanie w praktyce klinicznej. Do celów użytkowych stosuje się zazwyczaj testy paskowe. Trzeba jednak pamiętać, że większość z nich cechuje sztucznie zaniżona czułość, pozwalająca uzyskać dużą swoistość. Z tego też względu wynik pozytywny świadczy o bardzo dużym prawdopodobieństwie obecności narkotyków w moczu, jednak wynik negatywny może być fałszywy. Czas utrzymywania się narkotyków w moczu jest zależny od wielu czynników:
- wieku i masy ciała,
- rodzaju przyjmowanego narkotyku,
- czasu trwania ostatniego ciągu (regularne przyjmowanie co najmniej 3 × w tygodniu),
- wielkości dawki i drogi przyjmowania narkotyku, np. narkotyk dożylny, palony, przyjmowany przez błonę śluzową nosa, doustny)
- osobniczej reakcji na narkotyk,
- stanu somatycznego, psychicznego (choć w niewielkim stopniu),
- przyjmowania innych leków i substancji,
- zakwaszenia lub alkalizacji oraz ewentualnie metod przyśpieszonej eliminacji (np. forsowanej diurezy).
Producenci testów najczęściej podają, że czas detekcji narkotyków w moczu wynosi:
- amfetamina - 2-3 dni,
- kokaina - 2-3 dni lub dłużej,
- morfina, heroina - 2-3 dni lub dłużej,
- kanabinoidy - do 5 dni, przy przewlekłym używaniu do 30 tygodni,
- benzodiazepiny - do 3 dni lub dłużej (w zależności od okresu biologicznego półtrwania przyjmowanej benzodiazepiny),
- barbiturany - krótko działające do 2 dni, długo działające do 10 dni.
Wykazano, że u osób uzależnionych czasy te mogą być znacznie dłuższe niż u osób przyjmujących wymienione substancje sporadycznie. (KS-Ch)
Kała M.: Analiza toksykologiczna środków uzależniających. Instytut Ekspertyz Sądowych, Kraków 2001
Szukalski B.: Narkotyki. Instytut Psychiatrii i Neurologii, Warszawa 2005

3. Czy dekstrometorfan lub pseudoefedryna podawane przewlekle jako składniki leków mogą powodować w przyszłości ich nadużywanie lub uzależnienie?

    Jeśli substancje psychoaktywne zawarte w lekach, takie jak dekstrometorfan czy pseudoefedryna, są używane zgodnie z zaleceniami (przeważnie w bardzo małych dawkach), zazwyczaj nie powodują zjawiska nadużywania lub tendencji do uzależnienia. Istotną sprawą jest intencja przyjmowania leków i substancji. Ten sam lek przyjmowany w celach terapeutycznych zazwyczaj nie powoduje "przyzwyczajenia", jeśli natomiast jest przyjmowany z intencją doznania określonych przeżyć lub w celu usunięcia objawów psychopatologicznych (np. lęku lub depresji) jego potencjał uzależniający znacznie się zwiększa. Pewną rolę odgrywają cechy osobnicze uwarunkowane genetycznie oraz cechy osobowości. Nie ma danych wskazujących, że stosowanie leków o potencjale uzależniającym (w małych dawkach, doustnie i w innym celu niż wpływ psychoaktywny) zwiększa ryzyko nadużywania ich lub uzależnienia od nich w przyszłości. Nie zostało to jednak tak dobrze zbadane, jak w przypadku przewlekłego leczenia lekami stymulującymi dzieci z ADHD, u których nie tylko nie stwierdzono zwiększonego ryzyka uzależnienia od tych leków w przyszłości, ale nawet potwierdzono rzadsze występowanie uzależnień niż w grupie nieleczonych dzieci z ADHD. (KS-Ch)
Pompidou Group. Młodzież i narkotyki. Terapia i rehabilitacja. Krajowe Biuro dz. Przeciwdziałania Narkomanii. Warszawa 2007, 57-68
Wise R.A.: Addictive drugs and brain stimulation reward. Ann. Rev. Neurosci., 1996; 19: 319-340

4. Jakie zaburzenia (organiczne i psychiczne) może powodować "okazjonalne palenie trawki" przez dzieci i młodzież?

    Dzieci i młodzież reagują na działanie konopi podobnie jak dorośli. Wyróżnia się następujące fazy działania konopi, między którymi występują okresy uspokojenia i "wyciszenia psychicznego":
- faza dobrego samopoczucia i euforii z wielomównością i napadami śmiechu,
- faza nadwrażliwości zmysłowej, zwłaszcza słuchu i wzroku z zaburzeniami poczucia czasu i przestrzeni, niekiedy napadami ostrego lęku,
- faza ekstatyczna,
- faza snu i przebudzenia.
Objawy te nie powinny utrzymywać się dłużej niż dobę. Utrzymywanie się objawów psychotycznych w ciągu kolejnych dni zawsze jest objawem niepokojącym i wymaga konsultacji psychiatrycznej.
Niepożądane działanie konopi (również przy stosowaniu okazjonalnym) - stan zatrucia - nie stanowi zagrożenia dla życia. Objawy zatrucia mogą u danej osoby wystąpić nawet po zastosowaniu niewielkiej dawki konopi, która dla innego użytkownika nie jest dawką toksyczną. Reakcja na konopie jest bardzo indywidualna i zmienna; ulega modyfikacji w zależności od stanu psychicznego w momencie przyjmowania narkotyku, cech osobowości, posiadanej wiedzy, doświadczeń oraz oczekiwań. Podstawowy objaw zatrucia konopiami stanowi psychoza intoksykacyjna (zmienne obrazy kliniczne; zazwyczaj: omamy wzrokowe, słuchowe, pseudoomamy, przyspieszenie toku myślenia, depersonalizacja, derealizacja, urojenia np. prześladowcze, czasami przymglenie świadomości). Dodatkowo mogą się pojawiać: niepokój, lęk, zagubienie, bezsenność. Objawy psychotyczne mijają po kilku dniach. Objawy somatyczne zatrucia dotyczą układu krążenia (przyspieszenie tętna, zwiększenie ciśnienia i zaburzenia ortostatyczne), układu pokarmowego (wysuszenie błony śluzowej jamy ustnej, wzmożone łaknienie); mogą występować: bóle głowy, przekrwienie spojówek, rzadko hipertermia.
Poza stanami bezpośrednio występującymi po zażyciu konopi osoby stosujące okazjonalnie te narkotyki są narażone na:
- występowanie urazów (wypadki komunikacyjne, w szkole) z powodu gorszej sprawności psychofizycznej,
- rozwój uzależnienia, szczególnie u osób z problemami psychologicznymi, z rodzin, w których występują zaburzenia psychiczne. Mimo niejednoznacznych wyników badań, uważa się, że przyjmowanie okazjonalne konopi może być fazą poprzedzającą regularne przyjmowanie narkotyków z grupy opioidów lub picie alkoholu,
- wystąpienie przewlekłego stanu psychotycznego, który wymaga różnicowania z innymi psychozami, np. schizofrenią.
Palenie marihuany nie wiąże się na ogół z powstawaniem zaburzeń morfologicznych ośrodkowego układu nerwowego. (KS-Ch)
Baran-Furga H., Steinbarth-Chmielewska K.: Uzależnienia. Obraz kliniczny i leczenie. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 1999
Sikkink J., Fleming M.: Adverse Heath effects and medical complications of alkohol, nicotine and drug use. W: Fleming M., Barry K.L.: Addictive Disorders. Mosty-Year Book. St. Louis MO 63146, 1992; 145-168

5. Jakie narkotyki można wykryć za pomocą dostępnych komercyjnie szybkich testów? Jaka jest czułość tych testów? Jaki jest koszt jednego oznaczenia?

    Za pomocą "szybkich testów" można określić występowanie w moczu m.in. takich substancji psychoaktywnych, jak: amfetamina, metamfetamina, ecstasy (MDMA), kanabinoidy, fencyklidyna, ketamina, dekstrometorfan, morfina, heroina, fentanyl, metadon, buprenorfina, kokaina, benzodiazepiny, barbiturany. Są to testy jakościowe. Swoistość tych testów mieści się w granicach 95-99% (to znaczy, że na 100 wyników ujemnych 95-99 to wyniki prawdziwie ujemne). Dla testów ustalono progi "odcięcia" - wartości graniczne, powyżej których wynik uważa się za dodatni. Wartość graniczna jest tak ustalona, aby wykluczyć możliwość wyniku fałszywie dodatniego np. po zjedzeniu maku czy po przebywaniu w pomieszczeniu, gdzie powietrze jest zanieczyszczone dymem z marihuany. Przykładowo wartość graniczna dla konopi wynosi 50 ng/ml, dla opioidów 300 ng/ml, dla metamfetaminy 1000 ng/ml. Testy ilościowe gwarantują niemal 100% swoistość.
Cena jednego oznaczenia to zazwyczaj około 5-7 zł plus narzut sprzedającego (w Warszawie około 25 zł za jedno oznaczenie). (KS-Ch)
Kała M.: Analiza toksykologiczna środków uzależniających. Instytut Ekspertyz Sądowych, Kraków 2001
Szukalski B.: Narkotyki. Instytut Psychiatrii i Neurologii, Warszawa 2005

6. Jakie objawy (w zachowaniu, wyglądzie) powinny zwrócić uwagę rodziców i lekarza i nasunąć podejrzenie, że dziecko stosuje jakieś narkotyki?

    Sprawa nie jest prosta, czego dowodem są rozmowy z rodzicami pacjentów, z których wynika, że dopiero po roku, dwóch latach zorientowali się, że ich dziecko stosuje narkotyki. Dziecko czy nastolatek stosujący narkotyki zazwyczaj zachowują to w tajemnicy, ukrywają swoje zachowania, ponieważ wiedzą, że nie będą one akceptowane przez dorosłych. Bardzo rzadko się zdarza, że dzieci próbują czy używają narkotyków w samotności; najczęściej robią to z innymi z osobami, które mają "jakieś doświadczenie". Wszystkich obowiązuje zmowa milczenia i dlatego tak trudno ustalić, czy dziecko stosuje narkotyki, z kim, dlaczego itp.
U dzieci, które zaczynają stosować narkotyki, obserwuje się między innymi:
- zmianę dotychczasowego zachowania,
- bagatelizowanie, wyszydzanie niepokoju najbliższych przy próbach wyjaśniania zmian zachowania,
- izolowanie od rodziny, zerwanie "dobrego kontaktu i porozumienia",
- częste zmiany nastroju od obniżonego do podwyższonego,
- przychodzenie do domu pod wpływem alkoholu lub w "dziwnym nastroju", z rozszerzonymi źrenicami, rzadziej w lęku; niekiedy gadatliwość, nagłe objadanie się. itp.,
- zmienną aktywność od ospałości do pobudzenia,
- zaburzenia snu (przedłużenie lub istotne skrócenie),
- spadek zainteresowania szkołą, dotychczasowymi przyjemnościami,
- nagłą zmianę znajomych, zazwyczaj na starszych, odsuwanie się od dotychczasowych kolegów, przyjaciół,
- dążenie do przebywania w środowiskach, gdzie mogą być narkotyki,
- spóźnianie się, kłamstwa, częste przebywanie poza domem,
- zamykanie się w swoim pokoju, zakaz wchodzenia do pokoju,
- ginięcie z domu pieniędzy, atrakcyjnych i łatwych do sprzedania rzeczy,
- posiadanie narkotyków (proszek, pigułki, zioła, płyny), opalonej folii, bibułek, fajki, igieł i strzykawek itp.
- uczestnictwo w bójkach, doznawanie urazów. (KS-Ch)
Pompidou Group. Młodzież i narkotyki. Terapia i rehabilitacja. Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii. Warszawa 2007
Reich W.: Diagnostic Interview for Children and Adolescents. J. Am. Acade. Child Adolesc., Psychiatry, 2000; 39: 59-66.

7. Które z aktualnie dostępnych w Polsce narkotyków najszybciej wywołują uzależnienie?

    Tendencja do uzależniania wiąże się głównie z mechanizmami dopaminergicznymi: im lek działa bardziej bezpośrednio na układ dopaminergiczny, tym większy jest jego potencjał uzależniający. Bardziej uzależniają substancje działające szybciej i krócej. Istotne znaczenie ma intencja przyjmowania substancji i oczekiwania związane z jej przyjęciem.
Substancje stymulujące (metamfetamina, amfetamina, kokaina, crack) charakteryzuje duży potencjał uzależniający i w dość krótkim czasie powodują odczuwanie przymusu ich przyjmowania (głód psychiczny). W dalszej kolejności następuje rozwój neuroadaptacji, czyli zjawiska tolerancji i zespołu abstynencyjnego. Opioidy, szczególnie o krótkim okresie biologicznego półtrwania (heroina, morfina) powodują wzrost tolerancji w okresie 2-3 tygodni regularnego przyjmowania. Jeżeli opioidy przyjmowane są w celu odurzania się, to przymus ich przyjmowania rozwija się równolegle do zjawiska neuroadaptacji.
Nikotyna należy również do substancji o dużym potencjale uzależniającym. (KS-Ch)
Szukalski B.: Narkotyki. Instytut Psychiatrii i Neurologii. Warszawa 2005
Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii. Sprawozdanie roczne 2008. Rua da Cruz de Santa Apolonia, 23-25, 1149-045 Lizbona, Portugalia

8. Czy palenie konopi wywołuje zaburzenia psychiczne, czy tylko przyspiesza ich występowanie?

    Używanie konopi (nie tylko palenie, również jedzenie) powoduje okresowe zaburzenia psychiczne: zawarte w konopiach substancje, tetrahydrokanabinole, powodują występowanie przemijających stanów psychotycznych (lęk, zaburzenia nastroju z dominującą dysforią, deficyty poznawcze, urojenia, zaburzenia percepcji - omamy), pogorszenie pamięci, zdolności uczenia się i trudności w rozwiązywaniu problemów. Oprócz powyższych stanów używanie konopi może się przyczyniać do rozwoju przewlekłych zaburzeń psychotycznych w wybranej grupie osób (obciążenia genetyczne, zaburzenia emocjonalne, zachowania, jak wycofanie społeczne, dziwaczność), głównie z kręgu schizofrenicznego i afektywnego.
Działanie konopi potrafi naśladować objawy innych chorób psychicznych, ukrywać już istniejące; konopie mogą też być czynnikiem wyzwalającym te choroby. Bardzo wiele zmiennych, np.: cechy osobowości, przewlekłość choroby, rodzaj/rodzaje substancji, ich interakcje, stan somatyczny powoduje, że zespoły psychotyczne poza określonym zbiorem objawów psychopatologicznych charakteryzuje indywidualne nasilenie i przebieg. Trudno oddzielić skutki działania substancji od procesów, jakie dokonują się w przebiegu kształtowania osobowości, rozdzielić zależności i odrębności tych zjawisk.
W poprzednich latach przykładano duże znaczenie do relacji chronologicznych i związków przyczynowo-skutkowych między współwystępującymi zaburzeniami (używanie konopi a choroby psychiczne). Takie rozróżnienie bywa trudne, niekiedy wręcz niemożliwe, a w praktyce klinicznej mało przydatne, ponieważ współwystępujące choroby wymagają leczenia niezależnie od relacji między nimi.
Nadal nie ustalono jednoznacznie, czy substancje halucynogenne (a do takich należą konopie) mogą wyzwolić schizofrenię, ale występuje ogólna zgoda, że używanie konopi może się przyczyniać do rozwoju przewlekłych stanów psychotycznych. Rola konopi jako niezależnego czynnika ryzyka schizofrenii jest kontrowersyjna. Jeśli założy się wpływ konopi, to rozwój schizofrenii ma gwałtowny początek, a w obrazie psychopatologicznym psychozy dominują objawy wytwórcze. (KS-Ch)
Moore T.H.M., Zammit S., Lingford-Hughes A. i wsp.: Cannabis use and risk of psychotic or affective mental health outcomes: a systematic review. Lancet, 2007; 370: 319-328
Fergusson D.M., Horwood L.J., Swain-Campbell N.: Cannabis dependence and psychotic symptoms in young people. Psychol. Med. 2003; 33: 15-21

9. Po jak długim czasie stosowania konopi (i jak intensywnym) istnieje zagrożenie uzależnieniem i wystąpieniem zespołu abstynencyjnego?

    Nie zawsze stosowanie konopi prowadzi do rozwoju uzależnienia. Bardzo wiele osób pali konopie przez całe lata, ale czynią to okazjonalnie, np. raz w miesiącu, więc przyjmowanie narkotyku nie powoduje większych zmian w ich zdrowiu i funkcjonowaniu rodzinnym czy społecznym. Warunkiem powstania uzależnienia jest połączenie dwóch składowych: człowieka i substancji psychoaktywnej. Do najważniejszych czynników modelujących uzależnienie zalicza się: cechy osobowości, stan somatyczny, czynniki środowiskowe oraz rodzaj i ilość substancji psychoaktywnej, a także czas jej przyjmowania. Jest tak wiele zmiennych wpływających na rozwój uzależnienia, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na powyższe pytanie, przyjęto jednak, że:
1. Używanie substancji psychoaktywnej (w tym konopi) 3 razy w tygodniu przez okres miesiąca w ciągu ostatniego roku jest wzorem przyjmowania mieszczącym się w uzależnieniu. Zarówno klasyfikacje DSM--IV, jak i ICD--10 odwołują się do używania substancji psychoaktywnych w ciągu ostatniego roku. Dla psychoterapeutów pracujących z osobami uzależnionymi rozpoznanie uzależnienia ustala się raz na zawsze i jest nielimitowane w czasie.
2. Zespół abstynencyjny jest jednym z objawów uzależnienia. Poniżej przedstawiono kryteria diagnostyczne uzależnienia według ICD-10, do których zalicza się następujące objawy i zachowania:
- silne pragnienie przyjmowania substancji albo poczucie przymusu jej przyjmowania,
- trudności w kontrolowaniu zachowania związanego z przyjmowaniem substancji, momentu rozpoczęcia się i zakończenia tego zachowania, ilości przyjętej substancji,
- fizjologiczne objawy stanu odstawienia występujące po przerwaniu stosowania lub zmniejszeniu ilości przyjmowanej substancji - charakterystyczny dla danej substancji zespół abstynencyjny albo używanie tej samej lub podobnie działającej substancji w celu zmniejszenia nasilenia objawów abstynencyjnych lub ich uniknięcia,
- stwierdzenie tolerancji,
- narastające zaniedbywanie alternatywnych źródeł przyjemności lub zainteresowań, zwiększona ilość czasu poświęconego na zdobywanie lub przyjmowanie substancji, lub odwracanie następstw jej działania.
- przyjmowanie substancji mimo dowodów i wiedzy o jej szkodliwych następstwach somatycznych, psychicznych i społecznych.
Stwierdzenie występowania trzech lub więcej objawów pozwala na rozpoznanie uzależnienia. (KS-Ch)
Klasyfikacja zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania ICD-10. Uniwersyteckie Wydawnictwo medyczne "Vesalius", Instytut Psychiatrii i Neurologii, Kraków-Warszawa 1997
Gossop M.: Narkomania. Mity i rzeczywistość. PWN, Warszawa 1993

http://www.mp.pl/artykuly/?aid=46613

05.05.2009

Uzależnienia. Problemy medyczne i społeczne     

W najnowszym wykładzie Portalu Wiedzy oraz Internetowego Uniwersytetu  Medycznego przedstawiony jest problem uzależnień. Stanowią one narastające, poważne wyzwanie medyczne i społeczne. Są podstępnym i poważnym zaburzeniem czynności  ośrodkowego układu nerwowego, zaburzającym naszą wolę i samodzielność naszych wyborów.

WOJCIECH KOSTOWSKI
Przew. Wydziału Nauk Medycznych PAN
Kier. Zakładu Farmakologii i Fizjologii Układu Nerwowego,
Instytut Psychiatrii i Neurologii, Warszawa
UZALEŻNIENIA.  PROBLEMY MEDYCZNE I  SPOŁECZNE

Podstawowe pojęcia i cechy uzależnień

Istotę uzależnienia ujął kiedyś dowcipnie i trafnie Mark Twain twierdząc, że rzucenie palenia papierosów jest bardzo łatwe i proste: on sam robił to już setki razy. Wynika z tego, że problemem nie jest to jak rzucić tylko jak wytrwać w abstynencji.
Uzależnienie lekowe określane jest także jako lekozależność i narkomania (nazwa potoczna) a także toksykomania (nazwa dawna, obecnie prawie nie używana). Uzależnienie obecnie  coraz częściej traktowane jest jako choroba ośrodkowego układu nerwowego, charakteryzująca się złożonymi zaburzeniami  zachowania, polegającymi przede wszystkim na przymusie ciągłego lub okresowego używania substancji psychoaktywnej (np. heroiny, kokainy, amfetaminy, alkoholu, ). Przymus jest wynikiem dążenia do doświadczania subiektywnie przyjemnych psychicznych skutków działania substancji uzależniającej, ale może wynikać z obawy przed przykrymi  doznaniami pojawiającymi się przy braku  tej substancji (objawy zespołu abstynencyjnego). Głód narkotykowy (ang. craving) pojawia się najczęściej, chociaż nie tylko,  gdy brakuje środka uzależniającego i jest przyczyną nawrotu, nawet po długim okresie abstynencji.
Natrętne, niekontrolowane dążenie do uzyskania i użycia leku utrzymuje się pomimo oczywistych, poważnych zagrożeń dla zdrowia i negatywnych konsekwencji zawodowych i rodzinnych.
Trwałość raz powstałego zaburzenia i łatwość nawrotów stanowią główne, niejako „osiowe”, objawy choroby. Zasadniczą cechą uzależnienia jest komponent psychiczny, określany często jako zależność psychiczna, czyli wspomniany już psychiczny przymus sięgania po substancję uzależniającą, wynikający z głodu narkotykowego.
Przymus i utrata kontroli nad zachowaniami stanowią istotną różnicę między, znajdującym się jeszcze pod kontrolą  nadużywaniem leku (ang. drug abuse) a wymykającym się spod kontroli i łatwo nawracającym uzależnieniem (ang. drug dependence, addiction). Na przykład, w wypadku uzależnienia od alkoholu częstość nawrotów w ciągu pierwszego roku od zaprzestania picia sięga 75-90%.
Z kolei komponent somatyczny (fizyczny) uzależnienia, dawniej częściej określany jako uzależnienie fizyczne, wynika ze złożonych zmian w układzie nerwowym, manifestujących się zespołem abstynencyjnym (ang. withdrawal syndrom) czyli zaburzeniem występującym po zaprzestaniu używania substancji uzależniającej.  Zespół abstynencyjny jest następstwem działania adaptacyjnych mechanizmów homeostatycznych, czyli procesów dążących do przywrócenia równowagi zachwianej stosowaniem narkotyku. Przejawiać się może silnym pobudzeniem a nawet napadami drgawek, zaburzeniem funkcji układu krążenia i funkcji przewodu pokarmowego.
Uzależnienie najczęściej zaczyna się dążeniem do doświadczania przyjemnych, często euforyzujących,  działań narkotyku, w miarę jego używania pojawiają się jednak coraz silniejsze stany o charakterze negatywnym, nieprzyjemnym, nasilające się przy próbach porzucenia narkotyku. Zmuszają one do ponownego jego zażycia i stają się niejako głównym mechanizmem podtrzymującym uzależnienie i wywołującym nawroty.

Jakie jest neurofizjologiczne podłoże uzależnień?

Z punktu widzenia neurofizjologii, substancje uzależniające (a także różne nagrody naturalne) mają, podobnie jak nagrody naturalne (np. pokarm, woda) charakter bodźców wzmacniających, utrwalających zachowania, które umożliwiają ponowienie kontaktu z ta substancją. Ważną rolę odgrywa klasyczne warunkowanie, wyniku którego bodźce środowiskowe skojarzone z działaniem leku nabierają same cech nagradzających i zdolności wywoływania nawrotu patologicznych zachowań. Wszystko co było skojarzone z narkotykiem (szczegóły otoczenia, osoby itd.) nie tylko budzi wspomnienie jego działania lecz staje się niejako motorem napędzającym i podtrzymującym uzależnienie wzbudzając głód narkotykowy
O tym jak ważny jest środowiskowy kontekst może świadczyć historia powracających z Wietnamu żołnierzy amerykańskich. Większość z nich po powrocie do domu nie miała więcej problemów z zaprzestaniem przyjmowania heroiny.
Obecnie przyjmuje się, że uzależnienia rozwijają się wskutek zaburzenia funkcji systemów neuronalnych związanych z tzw. układem nagrody (ang. reward system), tą częścią mózgu, która wiąże się z emocjami i motywacją a także z uczeniem. Każdy organizm dąży do takich sytuacji i takiego stanu, w którym subiektywnie odczuwany jest komfort. Uzależnienia mogą wynikać z upośledzenia czynności układu nagrody,  co wzbudza potrzebę kompensowania tego negatywnie odczuwanego stanu. Niestety niekiedy przy pomocy narkotyków stwarzających złudzenie nagrody.
Neuronalnym przekaźnikiem (substancją syntetyzowaną w neuronach mózgu i przekazującą informacje w sieciach neuronalnych) w układzie nagrody, od której zależy odczuwanie przyjemności wydaje jest przede wszystkim bliska pochodna adrenaliny, dopamina. Istotne znaczenie mają  także endogenne peptydy opioidowe (a więc nasze własne „morfiny”).        Działanie większości substancji uzależniających ( a także nagród naturalnych, takich jak atrakcyjne pokarmy czy bodźce seksualne) wiąże się ze wzrostem oddziaływania wspomnianych wyżej, znajdujących się w naszym mózgu substancji.
Ostatnio podkreśla się związek uzależnienia z zaburzeniami w procesach pamięci.  Okazuje się , ze substancje uzależniające wywoływać mogą w neuronach układu nagrody fałszywe ślady pamięciowe jak też indukować lub nasilać procesy na poziomie komórkowym i molekularnym powiązane z powstawaniem i utrwalaniem śladu pamięciowego (np. tzw. długotrwałe wzmocnienie synaptyczne (long-term poteniation). „Pamięć narkotyku” może być więc związana z fenomenem trwałości i nawrotów, tak charakterystycznych dla uzależnień.

Substancje uzależniające

Lista substancji uzależniających jest długa. Podstawowe środki mające takie właściwości to:

   1. Opioidy (opiaty) – takie jak heroina , morfina, różne przetwory z maku lekarskiego
   2. Alkohol etylowy
   3. Amfetamina i jej pochodne, w tym metylenodioksymetamfetamina (ecstasy)
   4. Kokaina
   5. Przetwory konopii indyjskich  ( marihuana, haszysz i in.)
   6. Nikotyna, produkty tytoniowe
   7. Leki nasenne (barbiturany)
   8. Leki uspokajające i przeciwlękowe (benzodiazepiny)
   9. Przetwory rośliny Catha edulis (Cat)
  10. Środki halucynogenne czyli psychodysleptyczne  (LSD, meskalina, psylocibina)
  11. Wziewne rozpuszczalniki (aceton, toluen, 4-chlorek węgla).

Badania wykazały, że substancja o największej sile uzależniającej jest heroina. W dalszej kolejności plasują się – alkohol, kokaina, amfetamina, nikotyna, kofeina  i marihuana. Dane te pokazują ciekawą rozbieżność między naukową oceną potencjału uzależniającego różnych substancji psychoaktywnych a rozmaitymi uregulowaniami prawnymi dotyczącymi ich legalnego obrotu.

Źródłem uzależnień mogą by jednak nie tylko substancje o działaniu psychotropowym lecz także „nagrody” naturalne (np. atrakcyjne, słodkie pokarmy) oraz niektóre formy aktywności (hazard, ryzykowne często ekstremalne przedsięwzięcia, zakupy, a ostatnio gry komputerowe i internet). Ten typ uzależnień (zwany „uzależnieniami behawioralnymi” , ang. behavioural addictions) ma wiele cech wspólnych  z uzależnieniami lekowymi (tolerancja, objawy zespołu abstynencyjnego), wykazano także, że w dużym stopniu angażuje te same sieci neuronalne w mózgu.

Krótka historia narkotyków

Substancje o działaniu psychotropowym o właściwościach uzależniajacych znane są we wszystkich kulturach od bardzo dawna. Wywar z muchomorów np. Amanita muscaria (zawierający m.in. związki halucynogenne takie jak muscymol i bufotenina), stanowił prawdopodobnie podstawę napojów rytualnych kultur Wschodu np. hinduskiej somy.
Od kilku tysięcy lat znane i używane jest  opium (stężały sok uzyskiwany z niedojrzałych makówek maku lekarskiego Papaver somniferum) wymieniany już na tabliczkach klinowych Sumerów,  a także przetwory z konopii indyjskich (Cannabis sativa) takie jak  haszysz, znane w Chinach i Azji Środkowej już 5 tysięcy lat temu. Opium przepisywał nasłynniejszy lekarz średniowiecza Paracelsus, najwazniejszy jego składnik, morfina wyizolowana została przez E. Serturnera w czasach napoleońskich (1806).  W Anglii wiktoriańskiej do dobrego tonu w pewnych kręgach należało zażywanie pigułek zawierających opium.
Praktycznie w całym świecie i w niemal wszystkich kulturach znany i rozpowszechniony jest od dawna  alkohol etylowy (wyjątek stanowili Indianie północnoamerykańscy czy mieszkańcy niektórych wysp Oceanii). Przez starożytnych Greków używany był np. w celach kultowych w obrządkach dionizyjskich. Nadużywanie alkoholu w znacznym, chociaż nie wyłącznym, stopniu zależy od podłoża genetycznego i m. in. stopnia tworzenia się toksycznego metabolitu jakim jest aldehyd octowy. W niektórych populacjach, szczególnie dalekowschodnich oraz południowo-amerykańskich spożycie alkoholu wywołuje niezwykle nieprzyjemne objawy właśnie ze względu na większe gromadzenie się aldehydu. Są one zatem „odporniejsze” na ryzyko uzależnienia.
Do substancji uzależniających zalicza się nikotynę występującą w tytoniu. Nałóg palenia tytoniu  ma chyba najbardziej , podobnie jak picia alkoholu, charakter „globalny” i walka z nim jest trudna ze względu na interesy firm produkujących wyroby tytoniowe. Trzeba zauważyć, że w Polsce dopiero w latach 90-tych ub. stulecia wprowadzono ograniczenie reklamy wyrobów tytoniowych i nakaz umieszczania odpowiednich ostrzeżeń na opakowaniach papierosów.
Ciekawa jest historia palenia tytoniu. Zwyczaj palenia tytoniu trafił do Europy w wieku XVI.  Pierwsze plantacje tytoniu założono w roku 1531 w koloniach hiszpańskich na San Domingo. Następne – na Kubie (1580) i Filipinach (1575) oraz w Wirgini (1612). Do Francji tytoń sprowadził w roku 1560 francuski ambasador w Portugali,  Jean Nicot – jako lek na ból głowy dla królowej Katarzyny Medycejskiej. Z kolei Andre Tevet sprowadził do Anglii liście tytoniu zalecane wówczas jako afrodyzjak, przyjęte życzliwie przez bezdzietnego króla Henryka III.  Między tymi dwoma „dostawcami” tytoniu trwał spór i konkurencja, który tytoń jest prawdziwy (znano bowiem kilka jego różnych odmian).  Rozstrzygnął ten spór dopiero 200 lat później słynny przyrodnik szwedzki Karol Linneusz, twórca systemu klasyfikacji roślin i zwierząt,  który nazwą rodzajową tytoniu Nicotiana uhonorował XVI wiecznego francuskiego dyplomatę.  W Europie tytoń rozpowszechnił się bardziej podczas wojny 30-letniej, lecz w wielu krajach był dostępny tylko dla bardziej zamożnych i to na receptę lekarską (np. w Bawarii)/ W wieku XVIII rozpowszechniło się zażywanie tabaki (używał ją Napoleon I Bonaparte). Pierwsze fabryki papierosów powstały w Londynie w roku 1856.         
Już w czasach przedkolumbijskich używana była, szczególnie na terenie dzisiejszego Peru i Boliwii  kokaina znajdująca się w liściach Erythroxylon coca. Liście koki najczęściej żuto (także z wapnem i popiołem roślinnym), także w celu zmniejszenia objawów zmęczenia i głodu. Do Europy liście koki sprowadzono w połowie wieku XVIII,  samą kokainę wyizolowano w roku 1959. Aż do pierwszych dekad wieku XX kokainy nie traktowano jako narkotyk. W słynnej Coca Coli az do roku 1914 kokaina znajdowała się w znacznej ilości (kilka mg na litr), a w popularnym na początku wieku XX winie Angelo Marianiego w ilości aż 40 mg na litr !  Wino to cieszyło się niezwykłym powodzeniem łącząc działanie alkoholu z pobudzającymi,  jak sądzono „wzmacniającym”, działaniem kokainy. Samego wytwórcę obsypano licznymi nagrodami...
Przetwory konopi w niektórych krajach traktowane są jako narkotyki „miękkie”, o słabszej od innych narkotyków sile uzależniającej. Nie jest to chyba słuszne biorąc pod uwagę liczne niekorzystne skutki ich zażywania, w tym zwiększoną łatwość przejścia do używania narkotyków „twardych” takich jak heroina. W Europie nadużywanie konopi nie jest sprawą nową. Były bardzo popularne na przykład w kręgach artystów w wieku XIX . W drugiej połowie wieku XIX w Paryżu w klubie „haszynistów” zbierającym się w hotelu Pimodan przetworami z konopii raczyli się Charles Baudelaire i Eugene Delacroix a pisarz Theophile Gauthier odczytywał swój poemat „ O winie i haszyszu” .  Wcześniej, nadużywanie haszyszu rozpowszechniło się w armii Napoleona I walczącej w Egipcie i to w takim stopniu, że interweniować musiał sam cesarz.
Silne właściwości uzależniające ma  amfetamina (wprowadzona w pierwszej połowie ub. wieku do leczenia astmy),  w czasie II Wojny Światowej stosowana powszechnie u lotników w celu usunięcia zmęczenia i senności) oraz liczne jej pochodne, w tym ritalina, metylenodioksyamfetamina i metylenodioksymetamfetamina (ecstasy). Warto przypomnieć, że ecstasy wprowadziła firma Merck  w roku 1912 jako środek przeciw otyłości, hamujacy łaknienie.
Ostatnio wzmogła się dyskusja na temat tzw. „dopalaczy’, niektórzy bowiem, szczególnie producenci i dystrybutorzy (sprzedawane są w tzw. „funshopach”) skłonni są lekceważyć zagrożenia związane z zażywaniem tych substancji. Z całym naciskiem trzeba podkreślić, ze większość „dopalaczy” stanowi poważne zagrożenie związane tak z ich potencjałem uzależniającym jak i właściwościami toksycznymi. Wiele z nich np. N-benzylopiperazyna (BZP)  ma cechy zbliżone do amfetaminy.                                                            
...

Walka z narkotykami. Akty prawne.

Walka z używaniem narkotyków jest długa i trudna. Narkomania jest zjawiskiem o charakterze globalnym i bez współpracy i kontroli międzynarodowej nie da się jej przeciwdziałać. Obecnie obowiązują trzy zasadnicze konwencje międzynarodowe – z roku 1961 oraz 1971 (konwencja o substancjach psychoaktywnych ) oraz z roku 1988 (o zwalczaniu nielegalnego obrotu substancjami odurzającymi i psychotropowymi).
Pierwszą międzynarodową konwencją dotycząca nielegalnego handlu narkotykami była konwencja haska z roku 1912, obejmowała tylko jeden narkotyk – opium. W roku 1948 kontrolą objęto już 18 substancji psychoaktywnych a obecnie kontrola dotyczy 118 narkotyków i 111 innych substancji o działaniu psychotropowym. Trzeba zdać sobie sprawę, że konsumpcja narkotyków dotyczy dużej części populacji – prawdopodobnie ponad 200 mln ludzi !  Najczęściej używana jest marihuana, bo aż przez ok. 2.5% populacji światowej czyli ok. 140 mln. ludzi. Problem najpoważniejszy stanowi heroina, nie tylko ze względu na silny potencjał uzależniający lecz także możliwość przenoszenia wirusa HIV podczas wstrzykiwania.
W ciągu ostatniego 10-ciolecia    wzrosło nadużywanie przetworów konopi, spożycie ich w Europie stanowi ok. 20%  ogólnoświatowego nielegalnego obrotu tymi substancjami. Rośnie wciąż nielegalna produkcja i obrót substancjami psychoaktywnymi typu amfetaminy, w tym ecstasy. Znanych jest bardzo wiele pochodnych amfetaminy zbliżonych do niej budową chemiczną i działaniem. Umożliwiło to przez dłuższy czas omijanie zakazu i wprowadzanie wciąż nowych pochodnych, które nie znajdywały się na liście środków zakazanych. Są to tzw. leki projektowane (designer drugs), których rozpowszechnianie ograniczono dopiero wprowadzeniem odpowiedniej poprawki do ustawy.
W Polsce obecnie obowiązuje ustawa z 1997 roku o Przeciwdziałaniu Narkomanii (znowelizowana w 2000 r). Zgodnie z nią,  leczenie uzależnienia jest dobrowolne, jednak sądy rodzinne mogą kierować na leczenie osoby, które nie ukończyły lat 18.
Trzeba dodać, że mamy działające na polu  walki z alkoholizmem i narkomanią organizacje rządowe  takie jak  Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) czy Agencja do Walki z Narkomanią. Znaczną rolę pełni Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, który był pierwszym ośrodkiem wprowadzającym   przed laty substytucyjną terapię metadonową i w którym prowadzi się leczenie różnych form narkomanii i alkoholizmu oraz prowadzi podstawowe badania naukowe nad neurobiologią uzależnień.  Istnieją też organizacje  pozarządowe (MONAR) oraz  kościelne. 
Używanie narkotyków jak i sposób walki z nimi obciążone są uwarunkowaniami kulturowymi i względami handlowymi. Podczas gdy w niektórych krajach bezwzględnie zwalczane jest picie alkoholu a dopuszczane jest zażywanie opium czy przetworów konopii w innych – w tym także w Polsce, ściga się konsumentów marihuany (której potencjał uzależniajacy, jak wspomniano, jest nawet mniejszy od alkoholu i nikotyny)  i karze tych, którzy nią handlują,  natomiast za całkowicie normalne i dopuszczalne uważa się picie alkoholu, a handel nim rozwijany jest i wspierany wszelkimi sposobami. Toleruje się także powszechne palenie tytoniu. Z hipokryzją  przyjmuje się więc podwójną miarę, za którą kryją się także interesy i wpływy do państwowej kasy.

Sytuacja w Polsce

Polska jest szczególnie zagrożona szybkim rozwojem handlu narkotykami ze względu na gwałtowne przemiany społeczne, frustracje i bezrobocie. Narażone są zwłaszcza osoby młode w wieku 16-18 lat.  Narasta problem łączenia nadużywania alkoholu i narkotyków. Generalnie – narkomania i alkoholizm dotknąć mogą w dużej mierze grupy ludzi wykluczonych,  czyli tą część społeczeństwa, która nie może dostosować się do zmieniających się warunków i nie  nadąża za grupami znajdującymi swoje miejsce w erze rozwoju techniki i informacji.    
Do grupy wysokiego ryzyka zalicza się jednak także młodzież z dobrze sytuowanych rodzin, w bogatych ośrodkach miejskich. Młodzież ta eksperymentuje z narkotykami na dyskotekach czy w różnego rodzaju klubach. Sprzyja temu chęć kopiowania i dorównywania przykładom nie najlepszych zachowań konsumpcyjnych.
Najczęściej używanymi opiatami w Polsce sa tzw. „brązowa heroina” (brown sugar)  i tradycyjny polski kompot wytwarzany ze słomy makowej  w warunkach domowych. Słoma jest wciąż dostępna mimo zakazu uprawy maku bogatego w morfinę. Rzadziej używane są „makiwara” (także otrzymywana ze słomy makowej) , tzw. „biała heroina” , metadon oraz opium.  Coraz częściej stosowane są środki psychostymulujące takie jak  amfetamina, i rzadziej -metamfetamina oraz  kokaina. Pojawiła się  też metylenodioksymetamfetamina (ecstasy), łącząca niebezpiecznie cechy psychostymulantów i halucynogenów. W ostatnich latach nastąpiło niepokojące zwiększenie używania amfetaminy. Rośnie też użycie przetworów konopi, zwłaszcza marihuany. Pojawiają się sporadycznie niebezpieczne sa mieszanki typu heroiny z kokainą (speed ball), bardziej powszechne w Hiszpanii i Portugalii.
Spożycie alkoholu w Polsce wynosi obecnie ok. 8 l na jednego mieszkańca rocznie (w przeliczeniu na czysty alkohol). Wśród młodzieży w wieku 16 lat, co piąta osoba przyznaje się, że nadużyła alkoholu. Napoje alkoholowe wysokoprocentowe (wódki) stanowią ok. 25% spożycia całości napojów alkoholowych, co stanowi znaczne przesunięcie na korzyść napojów o stężeniu mniejszym, zwłaszcza piwa (ponad 50 %). Jest to tendencja korzystna, bowiem jeszcze niedawno wysokoprocentowe napoje stanowiły zdecydowaną większość, w odróżnieniu od większości krajów Europy Zachodniej.

Sytuacja w krajach Unii Europejskiej

O rozmiarze narkomanii w krajach Unii świadczyć może tragiczny jej skutek -  corocznie kilka tysięcy ludzi umiera z powodu nadużywania narkotyków (np.w roku 2000 - prawie 9 tys. osób). W okresie 1990-2000 ilość ofiar notowanych w okresach rocznych wzrosła o ponad 35 %. Większość ofiar to mężczyźni w wieku 20-30 lat a przeważająca liczba zgonów dotyczy uzależnionych od heroiny Coraz częściej jednak także kokainy i amfetaminy a ostatnio – ecstasy. Trzeba podkreślić, że ryzyko śmierci narkomana (AIDS, wypadki, samobójstwa) jest  20-krotnie większe w porównaniu z jego nieuzależnionym kolegą !   W krajach Unii niemal 70% osób w wieku 16-25 zna kogoś kto nadużywa marihuany a 55 % twierdzi, że nie ma problemów w uzyskaniem narkotyków w szkole a ponad 70% - w klubach , dyskotekach i na prywatkach. Niestety, szybko podążamy w kierunku tych „standardów” ....
Największe nasilanie narkomanii obserwuje się w Danii, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii.
Rozpowszechnienie amfetaminy jest szczególnie duże w Finlandii (ok. 30% uzależnionych) a ecstasy – w Szwecji, natomiast Marihuany – we Francji. Rośnie zużycie kokainy w krajach Europy, szczególnie W. Bytanii, Danii, Niemczech, Holandii.  Do krajów UE trafia rocznie ponad 200 ton tego narkotyku z Ameryki Łacińskiej (cena za jeden gram waha się w
granicach 40- 180 euro). Rozwój narkomanii kokainowej jest szczególnie niepokojacy, w niektórych krajach Europy (W. Brytania) kokainistów jest (procentowo) więcej niż w USA !. W ostatnich latach często pojawia się forma krystaliczna kokainy - crack,  przeznaczona do palenia, szczególnie groźna, ze względu na szybkie przenikanie do ośrodkowego układu nerwowego.  Jeśli chodzi o marihuanę, największym producentem w Europie jest Holandia (także największy producent ecstasy)  W Grecji i Niemczech, co czwarta osoba na „odwyku” leczy się z uzależnienia od marihuany. Palenie „trawki” lub używanie haszyszu często jest wstępem do sięgania po silniejsze narkotyki takie jak heroina i kokaina..

Rozszerzenie Unii Europejskiej i przystąpienie do niej Polski niewątpliwie zwiększa nasze problemy z narkotykami. Narkotyki nie znają podziałów na kraje, nie respektują granic. Stały się, można tak określić, towarem globalnym. Zanika podział na rynki zbytu i kraje tranzytu, jak to było jeszcze dwadzieścia kilka lat temu, gdy polscy narkomanii wstrzykiwali sobie głównie do żyły domowej produkcji kompot a bardziej „nowoczesne” formy narkotyków płynęły przez nasz kraj na Zachód. Z drugiej strony, wejście do Unii stwarza jednak szansę na poprawę skuteczności walki z narkotykami, pozwala na działania bardziej skoordynowane i oparte na wyższych standardach.
Na szczęście nie odnotowujemy silnego wzrostu zachorowań na AIDS, tak jak ma to miejsce w Rosji czy Ukrainie, a od niedawna niestety także na Łotwie i w Estonii. Nasz kraj znajduje się jednak wciąż w bezpośrednim zagrożeniu.
W uporaniu się z uzależnieniami i narkomanią znaczenie największe ma edukacja społeczeństwa. Na pewno bardziej znaczące niż wszelkie zakazy i nakazy czy organizowane akcje. Osoby młode świadome czym są narkotyki, zdające sobie sprawę z ich podstępnego  działania na ośrodkowy układ nerwowy, będą zawsze bardziej krytycznie nastawione do nałogów niż ci,  którzy wiedzę o narkotykach czerpią głównie od rówieśników i dealerów. Ale nawet najlepsze programy edukacyjne nie przyniosą pożądanych rezultatów, jeśli do substancji uzależniających będzie się przykładać podwójną miarę i patrzeć przez palce na tysiące pijanych kierowców harcujących na drogach,  tolerować rozwój sieci sklepów sprzedających alkohol całodobowo lub do późnych godzin wieczornych (dostępny, o zgrozo, także powszechnie na stacjach paliw). Jeśli zezwalać będzie się na natrętną reklamę piwa w telewizji.  Walka z narkotykami i uzależnieniami wymaga konsekwencji, cierpliwości i bezkompromisowości.

Warszawa,  luty 2009
źródło http://www.portalwiedzy.pan.pl/

2010-04-05

PIOTR DASZKIEWICZ

ZADZIWIAJĄCA HISTORIA KOKI

Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/1996


Niewiele roślin odegrało w historii tak znaczącą rolę, jak kokainowy krzew. Uważano, że jest darem boskim i diabelskim wynalazkiem, lekiem skutecznym na wszystkie dolegliwości i zemstą ostatnich Inków na białych kolonizatorach.
Od pięciu stuleci z tym niewielkim krzakiem (zwanym także koką lub krasnodrzewem pospolitym), uprawianym na andyjskich cocales i yungas (nazwa kokowych upraw w języku keczua) kolejno największe potęgi świata prowadzą wojnę: korona hiszpańska, Kościół katolicki, rząd Stanów Zjednoczonych oraz prawo międzynarodowe i policja. Doświadczenia z przeszłości, a zwłaszcza kilku ostatnich dziesięcioleci dowodzą, że kokainowy krzew to przeciwnik nie do pokonania. Był już przyczyną militarnych interwencji i upadków gabinetów rządowych, trwa jednak mimo akcji wojskowych, presji ekonomicznej wobec hodowców i stosowania najnowszych osiągnięć chemii oraz inżynierii genetycznej. Z pewnością nie bez znaczenia jest tu fakt, że krasnodrzew to jeden z najważniejszych elementów "szarej strefy" ekonomii. Roczna wartość kokainowego rynku oceniana jest tylko w Stanach Zjednoczonych na co najmniej kilka miliardów dolarów.

Nie doceniane często i zapomniane prace przyrodników z ubiegłych stuleci i relacje hiszpańskich zdobywców Ameryki Południowej pozwalają zrozumieć fenomen koki. Warto także rozpatrywać to zjawisko w kontekście tradycji i historii cywilizacji andyjskich.

Pierwsze obszerne opisy koki i tradycji z nią związanych zawdzięczamy Garcilazo de la Vega. Był on synem hiszpańskiego konkwistadora i inkaskiej arystokratki, odziedziczył po swojej matce uprawy kokainowych krzewów założone w XII wieku.

M. Fuentes, peruwiański lekarz i botanik poświęcił wiele lat życia studiom nad koką. Do dzisiaj jego praca, wydana w Paryżu w 1866 roku, stanowi obok książki amerykańskiego lekarza i podróżnika W. G. Mortimera niezastąpione źródło informacji o historii i właściwościach "boskiej rośliny Inków".

W Andach przetrwał stary zwyczaj żucia liści koki, które działają jak narkotyk, tłumią głód i pragnienie oraz zmniejszają ból. W Peru znajduje się 70% światowych upraw tej rośliny

Dla dawnych władców Andów roślina ta uosabiała obecność bogów na Ziemi. Pola uprawy uznawane były za sanktuaria. Bez koki Inkowie nie mieli prawa zbliżyć się do grobów, nie mogli również jednoczyć się z duchami przodków. Krasnodrzew chronił także domy przed nieszczęściem. W 1917 roku amerykański przyrodnik W. E. Safford odkrył mumie z liśćmi koki, liczące około trzech tysięcy lat. Roślina ta towarzyszyła wszystkim ceremoniom religijnym. Ofiary okadzano dymem z koki. Gwarantowała szczęście w miłości i zamożność. Bogowie Coyas (bóg złota) i Mamas (bóg srebra) tylko wtedy zdradzali miejsca występowania w górach drogich kruszców, gdy poczuli zapach koki. Carimunachi, figurki przynoszące złoto i miłość zawierały jej liście. Były one także najcenniejszą nagrodą dla wojowników.

Nic więc dziwnego, że użycie koki było zarezerwowane dla Inków i zabronione podbitym ludom. Tylko w wyjątkowych sytuacjach obcy dostępowali zaszczytu konsumpcji "boskiej rośliny". Gdy lokalni przywódcy podbitych plemion składali hołd władcy Inków, ten darował im oprócz cennych tkanin i złota także liście koki.

Kokainowe krzewy wzbudzały zainteresowanie prawie wszystkich botaników badających florę Peru. Opisał je Monardes w 1569 roku. W 1700 roku J. Jussieu przywiózł do Europy pierwsze egzemplarze tej rośliny, do dziś znajdujące się w zielniku Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu. Kokainowy krzew opisywał J.B. Lamarck. Pierwszym, który odnalazł dzikie stanowiska kokainowego krzewu, był prawdopodobnie w 1830 roku, francuski podróżnik i przyrodnik A. d'Orbigny. Nie mamy pewności czy były one rzeczywiście naturalne, bowiem tradycyjny sposób uprawy polega na porzucaniu pól, toteż wiele z nich dziczeje.

Po hiszpańskiej konkwiście "boska roślina" stała się wśród indiańskiej ludności Peru podstawowym środkiem płatniczym. Płacono nią nawet część podatków. Wraz z nastaniem okresu gospodarki pieniężnej, produkcja koki awansowała do jednej z najważniejszych dziedzin produkcji południowoamerykańskiej. Handlowano koką na wielką skalę. Popyt istniał dzięki ogromnej konsumpcji w górniczym regionie Potosi, gdzie w XVI wieku sprzedawano rocznie do stu tysięcy cestos (koszy) liści o wartości około miliona piastrów (25 milionów ówczesnych franków).1

Hiszpanie bardzo szybko docenili znaczenie ekonomiczne koki. Stała się ona źródłem konfliktu pomiędzy królewską administracją a Kościołem katolickim, dla którego roślina ta była symbolem przywiązania Indian do pogańskich bogów, kontaktów z szatanem i oporu wobec chrystianizacji. Pozycja i siła Kościoła zmuszała administrację królewską do ukrywania rozmiarów handlu. Ojcowie Kościoła mieli własną interpretację działania rośliny. Prezentuje ją list wysłany 18 października 1569 roku przez jednego z biskupów do wicekróla: ...wiara Indian, jakoby koka umieszczona w ustach była źródłem siły, jest jedynie działaniem szatana2. Jednak świeckie władze nie zrezygnowały z dochodowego handlu.

W XVII wieku nagle zyski z koki gwałtownie zmalały. Hiszpańska gospodarka tak to odczuła, że w listopadzie 1619 książę Esquilache pisał w liście do króla: zważywszy, iż dochody z upraw koki w Andach i innych regionach Peru zmniejszyły się drastycznie, należy zbadać przyczynę i doprowadzić do stanu poprzedniego. Do dziś historycy nie są zgodni, co do przyczyn tego regresu. Niektórzy przypuszczają, że zwiększenie produkcji spowodowało gwałtowny spadek cen. Inni są zdania, że eksterminacja znacznej części tubylczej ludności zmniejszyła rynek zbytu na liście kokainowego krzewu. Niemałą rolę odegrało także rozpowszechnienie alkoholu, a zwłaszcza nieznanego przed przybyciem Hiszpanów wina. Wreszcie niektórzy uważają, że wprowadzenie specjalnej, podatkowej kontroli handlu koką również złożyło się na kryzys. Francesco de Toledo, wicekról Hiszpanii obłożył ten produkt specjalnym podatkiem, który wynosił 5%; od pozostałych działów wynosił on 2%.

Kokę spożywano w postaci naparu lub żując trzy liście na dzień, czasami zmieszane z tytoniem albo popiołem roślinnym. Hiszpanie woleli zażywać ją z cukrem. Tubylcy pozostawali wierni tradycji i jedli kokę wraz z pieczywem z quinoa (Chenopodium quinoa)3. Obecnie w niektórych regionach liście spożywa się z ciasteczkami sporządzanymi z limy.

Hiszpanie szybko odkryli działanie koki na ludzki organizm. Zadziwiał ich wzrost odporności skromnie żywionych górników pracujących dzień i noc prawie bez odpoczynku. Bez zażywania tajemniczej rośliny szybko tracili siły. Zauważono także, że trujące gazy wydzielające się w kopalniach mniej szkodzą żującym kokę. Górscy pasterze pod jej wpływem są niezwykle odporni na zimno. Indiańscy tragarze natomiast wydają się nie odczuwać głodu i zmęczenia. Odkryto także efekt uzależnienia organizmu i znaczne zmniejszenie sprawności w okresie kokainowego głodu.

Koka towarzyszyła wszystkim wojnom tej części świata. Hiszpanie, po indiańskim powstaniu w 1782 roku, zaostrzyli kontrolę nad uprawami i handlem. Zorientowali się bowiem, że koka sprzyja oporowi nie tylko wobec nowych bogów. Pośród obrońców La Paz jedynie konsumenci koki zdołali przeżyć głód podczas oblężenia. Prawdopodobnie Republika Peru zawdzięcza niepodległość, po części, właśnie tej niewielkiej roślinie. Koka podtrzymywała waleczność armii republikańskiej podczas forsownych marszów w okresach głodu i zimna.

Europejscy przyrodnicy i chemicy na wiele dziesiątków lat przed wyizolowaniem kokainy i powstaniem coca-coli (patrz ramka powyżej) interesowali się koką. Doświadczalnie stwierdzono, że roślina ta wzmacnia dziąsła i zęby. Uśmierza bóle brzucha. Napar pomagał astmatykom, a maść łagodziła skutki oparzeń i ran. W leczeniu syfilisu stawiana była wyżej niż słynny gwajak, lek otrzymywany z żywicy gwajakowca. Powstała nawet hipoteza, że to właśnie zwyczaj żucia liści koki uchronił rdzenną ludność Ameryki Południowej przed wyniszczeniem syfilisem. Jezuicki misjonarz A. Julien opisywał w Perla de la America przypadki wyleczenia żółtaczki koką. Wiele spośród nierzadko sprzecznych informacji próbowano sprawdzać w laboratoriach, na przykład działaniem koki na sole i tlenki metali tłumaczono przedłużanie życia górników w kopalniach srebra.

W 1836 roku niemiecki lekarz M. Schwann zaobserwował lecznicze działanie koki w przypadkach zapaleń i obrzęków płuc. Swoje obserwacje potwierdził doświadczalnie w szpitalach. W Paryżu dr A. Reiss ogłosił, że koka zwiększa szanse przeżycia chorych na cholerę. P. N. Crespo zalecał zażywanie koki zdobywcom terenów podbiegunowych. Był pewien, że nadejdzie czas handlu tą rośliną z krajami północy. Twierdził, że można transportować ją w butelkach i konserwować przez wiele lat. Swoimi projektami zdołał nawet zainteresować cara.

Z górą od stu lat prowadzone są także badania nad alkaloidami zawartymi w liściach koki. W 1859 roku niemiecki chemik A. Niemann wyizolował kokainę. Dwadzieścia sześć lat później jego rodak, dr C. Koller zastosował ją w chirurgii okulistycznej, rewolucjonizując ten dział medycyny. Choć zdaniem wielu badaczy na działanie liści koki składają się także inne alkaloidy uaktywniane odczynem śliny, jednak od czasu odkrycia Niemanna kokainowy krzew nieodłącznie kojarzy się z kokainą. Stał się przez to rośliną zakazaną w większości krajów świata, utożsamianą z narkomanią, korupcją i przemocą.

KOKAINOWA BOTANIKA

Kokainowy krzew (Erythroxylon coca = Erythroxylon peruvianum) jest nazywany także krasnodrzewem ze względu na czerwone drewno pozyskiwane z pokrewnych gatunków. Należy do rodziny krasnodrzewowatych (Erythroxylacae), której przedstawiciele rosną w rejonach tropikalnych Starego i Nowego Świata. Rodzaj Erythroxylon liczy około dwustu gatunków. Jeszcze w latach siedemdziesiątych odnajdywano i opisywano nowe gatunki w lasach Ameryki Południowej i Środkowej.

Indianie żują jedynie E.coca i E. novogranatense. Oba gatunki w stanie naturalnym występują jedynie na półkuli zachodniej. Ojczyzną E. coca są wschodnie stoki Andów, od Kolumbii i Boliwii po Peru i Chile. Występują także w innych krajach Ameryki Południowej, m.in. w Brazylii i Paragwaju, ale dostały się tam najprawdopodobniej wskutek upraw. Już w XVII wieku przyrodnicy ustalili, że koka wymaga ciepłego, wilgotnego klimatu i żyznej, ciężkiej gleby. Kokainowy krzew jest uprawiany także w Afryce, głównie w Kamerunie i Azji, na Tajwanie, w Chinach, Wietnamie, Laosie, Kambodży, Indiach, Cejlonie, Indonezji i Filipinach, i w tych krajach występuje także w formie zdziczałej. W XIX wieku próbowano zaaklimatyzować kokę w południowej Europie. Jednak ze względów ekonomicznych (konkurencja roślin importowanych z kolonii) próby te nie wyszły poza stadium uprawy w ogrodach botanicznych.

Krzew ten w Andach jest uprawiany między 600 a 2000 m. n.p.m. Na plantacjach osiąga zazwyczaj 1.5 do 2 metrów wysokości, choć zdarzają się okazy przekraczające 5 m. Ma bardzo drobne obupłciowe kwiaty, o symetrii pięciokrotnej, wyrastające w pachwinach liści. Owocem jest czerwony pestkowiec. Liście są pojedyncze, całobrzegie, ułożone skrętolegle. Zbiera się je od drugiego lub trzeciego roku uprawy 2-6 razy w roku, zależnie od lokalnych warunków klimatycznych. Niektóre krzewy pokrywają porosty - chrobotki - nadające pozbawionym liści roślinom niesamowity wygląd. Zdaniem niektórych etnobotaników przyczynił się on do utrwalenia legendy koki.

Liście koki zawierają przeciętnie 1% kokainy. Próbki zbierane na większych wysokościach mają mocniejsze działanie, co prawdopodobnie ma związek z większą zawartością olejków aromatycznych. Na Jawie występują odmiany zawierające nawet do 2% kokainy. Liście zbierane są ręcznie. Plantatorzy stosują duże ilości nawozów, aby rośliny szybko regenerowały straty i mogły dawać wyrównane plony w ciągu roku. Zerwane liście są zbierane w pęczki i ściskane za pomocą ręcznych, drewnianych pras. Tak przygotowane, powiązane w pakiety i owinięte w liście bananowców są gotowe do dalszego transportu. Krzewy owocują przez kilkadziesiąt lat. Na dobrych plantacjach plony sięgają 800 lub więcej kilogramów liści z hektara.

KOKAINOWY PRZEMYSŁ

Na wyprodukowanie 1 kg kokainy potrzeba około 45 kg suszonych liści koki. Do produkcji mogą być używane także świeże liście. Narkotyk otrzymywany jest na drodze ekstrakcji. Końcowy produkt to chlorowodorek kokainy.

Uprawa koki i przetwórnie, w których otrzymuje się kokainę nie są obojętne dla środowiska, gdyż powodują zniszczenie lasów, degradację gleby i zanieczyszczenie wód. Wycinanie lasów zwiększa erozję gleby. Intensywne deszcze szybko wymywają z niej składniki pokarmowe i plantatorzy muszą stale przygotowywać nowe pola pod uprawę, często wybierając tereny rezerwatów. Poza Peru i Boliwią, gdzie plantacje koki zajmują ponad 200 tys. ha, w rejonie Amazonii producenci narkotyków wytrzebili lasy na powierzchni 1 mln ha. Zapewniają sobie odpowiednie plony, stosując olbrzymie ilości chemikaliów: pestycydów, nawozów i herbicydów zanieczyszczających glebę i wodę. Szkody trudno dokładnie oszacować, ale ich rozmiary sięgają daleko poza wpływy handlarzy i plantatorów koki.

Z peruwiańskich przetwórni liści koki do rzek zasilających Amazonkę trafia w ciągu jednego roku: 57 mln litrów nafty, 22 mln litrów kwasu siarkowego, 16 tys. ton wapna, 3 tys. ton karbidu, 6 mln litrów acetonu, 6 mln litrów toluenu.

Amerykanie przyrównują efekty wojny z kokainowym przemysłem do balona, który ściśnięty w jednym miejsu uwypukla się w innym. Profity z handlu narkotykami wzbogacają większość krajów Ameryki Południowej i Środkowej: od Argentyny po Meksyk. Jak długo będzie istniało zapotrzebowanie na kokainę, tak długo zniszczone uprawy koki będą się odradzały w innym miejscu. Skutkiem wieloletniego niszczenia kolumbijskich wytwórni kokainy było przeniesienie karteki do Peru i Boliwii. Dochody, jakie przynosi kokainowy krzew, przewyższają profity otrzymywane z innych upraw łącznie: kukurydzy, ziemniaków, kakao, tytoniu, kawy, palmy olejowej, bananów, cytrusów i orzeszków ziemnych.

Ręczne wycinanie krzewów koki jest trudne i niebezpieczne, zaś chemiczne metody ich niszczenia są szkodliwe dla środowiska, toteż przyjęto inną strategię. Władze, poza walką z przestępczymi organizacjami, promują dobrowolne wycinanie plantacji, stwarzają alternatywne źródła dochodu, wprowadzają zastępcze uprawy, by uniezależnić ludność od kokainowych karteli.

KOKAINA I COCA-COLA

Zainteresowanie kokainą szybko dotarło także do Stanów Zjednoczonych. Początkowo była powszechnie akceptowana i stosowana. Po pewnym czasie, gdy zużycie kokainy wzrastało, zaczęto orientować się w jej ujemnych skutkach i w końcu uznano za jeden z najszkodliwszych społecznie narkotyków.

W ostatnich dekadach XIX wieku była lekiem łatwo dostępnym w drogeriach, aptekach i barach. Do jej przyjmowania zachęcali najlepsi lekarze. Nie istniało ograniczenie sprzedaży, toteż szybko stała się eliksirem mas. Weszła w skład leków na astmę i katar sienny. Jako specyfik wywołujący stan euforii była także zalecana na takie przypadłości jak melancholia, histeria i "zszarpane nerwy". Uważano, że leczy uzależnienie od narkotyków i alkoholu. Jednym z najpopularniejszych medykamentów było Vin Mariani - mieszanina wyciągu z liści koki i wina Bordeaux, wyprodukowana po raz pierwszy w 1863 roku. Jej sukces zainspirował wielu przemysłowców. Jedną z jej imitacji był napój French Wine Coca - Ideal Nerve and Tonic Stimulant, którego nazwa handlowa została zarejestrowana w 1885 roku. Nigdy jednak się nie przyjęła i w rok później jej twórca John Styth Pemberton zaczął nazywać swój wynalazek coca-colą.

Coraz częściej pojawiały się doniesienia naukowe o wywoływanym przez kokainę uzależnieniu. Entuzjazm lekarzy dla cudownego leku wygasał i przestał on uchodzić za panaceum. Od 1903 roku zaczęto produkować coca-colę pozbawioną narkotycznego składnika. W 1906 zrobiono pierwszy krok w walce z plagą kokainowych medykamentów. Wydano przepis zalecający podawanie zawartości kokainy na opakowaniu. Wkrótce po tym zabroniono wolnej sprzedaży tych leków.
Na podstawie "Bioscience" nr 2 /1991
PIOTR DASZKIEWICZ pracuje w Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu.

1 Informacja pochodząca z królewskiego dokumentu z 1573 roku.
2 Anatema Kościoła obejmowała także inne rośliny halucynogenne Nowego Świata, jak San Pedro (Trichocerus pachanoi) w Peru czy pejotl (Lophophora williamsi) w Meksyku. Wielu misjonarzy przyrodników, jak A. Julien broniło "boskich roślin" Indian. To ciekawe, jak następowała powolna chrystianizacja obyczajów konsumpcji roślin halucynogennych. Jej przejawem jest choćby nazwa San Pedro, będąca aluzją do wejścia do raju umożliwionego według indiańskiej tradycji właśnie przez Trichocerus pachanoi.
3 Roślina ta dostarcza także łodyg do produkcji "chust" służących kiedyś do transportu na mułach liści z yungas do hacjend.

Kontakt

NZOZ MEDOX
Nowy Modlin 43
05-180 Pomiechówek

tel.    22  785 58 62
fax.   22  785 58 62
kom.  781 66 50 50

info@medox.org.pl

Zapytaj specjalistę

Gościmy na stronie

Odwiedza nas 10 gości oraz 0 użytkowników.